wtorek, 15 stycznia 2013

Rozdział piąty.


Od autorki: Znalazłam opowiadanie, w którym Harry również ma brata i ten brat również ma na imię Brian. Przyznam się, że przeleciał mnie strach na myśl, że ktoś czyta moje i tamto, i myśli, że zgapiłam. Chcę to sprostować tak na wszelki wypadek: imię Brian w moim fiku zostało zainspirowane/odziedziczone (?) od postaci z serialu :))

PS. W pisaniu tego rozdziału pomogła mi piosenka: Here I am 


Rozdział piąty.

Liam nie był osobą, którą dało się ocenić po jednej rozmowie. Kiedy siedzieliśmy na dużych poduszkach przy kominku, dojadając chipsy wokół bałaganu pozostawionego po imprezie, opowiadał o chłopakach i dziewczynach. Między wątkami przeplatał się seks, ale kiedy pytałem, Liam mówił:
- Nie jestem Bi.
Brian spał na Harry’m, a ten nic nie mówił. „Rozmowa” jakoś się kleiła, ale brakowało go w niej. W końcu wstał i zabrał Briana do innego pokoju – prawdopodobnie jego sypialni. Pomyślałem, że dam mu trochę czasu i pomogę Liamowi sprzątać. Ale pijany chłopak padł na kanapę i wyglądało na to, że będę miał przed sobą ciężką noc. Znalazłem schowek, a w nim miotłę. Oczyściłem podłogę z okruszków, plastikowych kubków i kondomów. Pościerałem stoły, poprawiłem poprzewracane przedmioty i wrzuciłem naczynia do zmywarki. Na wszelki wypadek sprawdziłem też, czy w łazience nie zalega niechciany gość.
Było późno, gdy wchodziłem do sypialni Harry’ego. Starałem się być cicho, by nikogo nie obudzić. Powoli uchyliłem drzwi i zobaczyłem Briana śpiącego na samym środku łóżka. Wszedłem do środka i dostrzegłem Harry’ego, siedzącego przed komputerem. Przewijał smętnie jakąś stronę, nawet nie zauważył, że wszedłem. Zamknąłem delikatnie drzwi, zdjąłem sweter i podszedłem do niego od tyłu. Położyłem rękę na jego puszystych lokach, ale nie odwrócił się.
Przypomniałem sobie dzisiejszy wieczór i wtedy do mnie dotarło.
Zapytałem:
- Myślisz, że uważam cię za gorszego? Wstydzisz się?
Nie poruszył się.
- Jasne – westchnąłem. – Przestań, Harry. Takie jest życie. To wszystko… To nie sprawiło, że zmieniłem zdanie o tobie.
Obrócił się na swoim krześle. Był zły.
- Porozmawiajmy.
Sięgnął po swój notes, ale zatrzymałem jego rękę.
- Nie tak.
Uniósł jedną brew.
- Harry, musisz mówić. Proszę.
Zaprzeczył ruchem głowy.
- Harry, proszę!
Nie poruszył się.
- Co cię powstrzymuje? Huh? Dlaczego mi tego nie powiesz?!
Milczał.
- Kurwa, zacznij mówić! Jak mam ci pomóc, skoro nawet nie wiem, dlaczego to robisz? Harry?
Odepchnął mnie i szybko napisał na kartce:
- Nie mogę.
- Ależ możesz – odparłem. – Czemu milczysz? Czemu piszesz na tych pieprzonych karteczkach? Po prostu… przestań, okej? W mojej rodzinie zawsze ktoś miał coś do powiedzenia. Bez przerwy prowadziliśmy rozmowy, było głośno i…
Upuściłem na dół ręce.
Harry podał mi kartkę.
- I może to jest wasz problem – napisał.
- Nasz problem? I kto to mówi? To ty masz problem. Nikt nie wie o co ci chodzi, Harry. – Przerwałem. - Nawet twoja mama. Denerwuje mnie to czytanie z kartek. Ty mnie denerwujesz. Boże… nienawidzę cię.
Harry podniósł wzrok. W jego twarzy można było dostrzec rozczarowanie. Wstał, wyminął mnie i chwycił za klamkę.
- Czekaj! Nie to miałem na myśli!
Wtedy odwrócił się i rozchylił wargi, a mi wydawało się, że stoimy tak całą wieczność. I całą wieczność czekam na to jedno słowo. Na jakiekolwiek. Lecz Harry nic nie powiedział. W jego oczach zbierały się łzy.
- Harry, proszę.
Otworzył drzwi i wyszedł. Kierował się do wyjścia. Pobiegłem za nim.
- Wróć!
Nie spojrzał na mnie, nie odwrócił się, nie powiedział ani słowa. Tylko ubrał swoje pieprzone buty, pieprzony płaszcz i wyszedł, trzaskając drzwiami. Z sypialni wydobył się płacz dziecka. Westchnąłem ciężko, nie wiedząc co robić.
Chciałem za nim pobiec, przeprosić, pocałować. Ale nie mogłem zostawić Briana z pijanym mężczyzną.

MARZEC

Przez cały miesiąc musiałem skupić się na studiach. Tyle, że nie potrafiłem. Tak jak za pierwszym razem, byłem nieobecny na wykładach, noce spędzałem na rozmyślaniu o naszej mini randce przy huśtawce, i o tym, jak mnie całował; jak cudownie to robił.
Kiedy tamtego ranka obudziłem się w domu Liama, Harry’ego nie było. Wstałem bardzo chicho, by nie obudzić Briana i ubrałem się. Liam siedział w kuchni przy misce płatków. Mieszał łyżką w misce, bardzo powoli, ospale. Trochę się zdziwił, gdy mnie zobaczył. Odruchowo powiedziałem:
- Cześć.
Przestał mieszać, zmrużył oczy, a potem ziewnął.
- Ty musisz być którymś z przyjaciół Harry’ego, tak?
Nie pamiętał mnie. Musiał być nieźle pijany.
- Louis – przedstawiłem się.
- Usiądź.
Odsunąłem krzesło i dałem nogą odpocząć. Obserwowałem Liama. W tym świetle dobrze widziałem jego twarz, bardzo krótko przycięte włosy i szlafrok, w którym siedział. Nagle przypomniała mi się mama Harry’ego. Zacząłem się zastanawiać, czy wie, że jej syn tu mieszka, czy wpadnie niebawem z tysiącem pytań o niego lub Briana, a my nie będziemy w stanie odpowiedzieć. No i gdzie był Harry? Gdzie był przez całą noc?
- Jesteście kumplami, ty i Harry?
Przytaknął, przeżuwając.
- Dlaczego on nie mówi?
Liam podniósł na mnie wzrok i uśmiechnął się.
- Wiedziałem, że w końcu o to zapytasz.
Milczałem, dając tym samym znak, by kontynuował.
- To trwa już kilka miesięcy. Na początku nie chciał nikomu powiedzieć… a raczej napisać, ale w końcu mnie się udało to z niego wyciągnąć. Odkąd…
Usłyszeliśmy płacz dziecka. Liam przerwał i spojrzał na mnie pytająco.
- To Brian.
- Co?
- Brian. Brat Harry’ego.
- Przynieśliście go tu?
- Nic nie pamiętasz?
- Huh, przepraszam, że dobrze się bawiłem! Gdzie Harry? Boli mnie głowa.
- Też chciałbym wiedzieć – mruknąłem.
Liam podniósł głowę i przestał trzeć oczy.
- Nie ma go tu?
Liam zerwał się nagle.
- Pokłóciliśmy się wczoraj.
- Żartujesz? Jak mogłeś pokłócić się z kimś, kto nie mówi?
- Wcale nie jestem zaskoczony. Zawsze zaczynam sprzeczki. To taka moja wada.
- Jasna cholera. Właśnie tego chciał uniknąć.
- Hm?
- Słuchaj, Harry’emu nie jest łatwo. Sprzeczki mu niczego nie ułatwiają, zawsze powtarzał: słowa są źródłem nieporozumień. No, a przynajmniej od pewnego wydarzenia. Kiedy ktoś zaczyna na niego krzyczeć, siedzi cicho nie reagując. Ale ty to co innego. Mam gdzieś o co się pokłóciliście, ale najwyraźniej mu zależało.
Przełknąłem ciężko ślinę. Harry’emu zależało na mnie?
- Więc wróć do domu, weź prysznic i po prostu posiedź z samym sobą. Zajmę się Brianem. Tylko, proszę… zostaw Harry’ego w spokoju.
Liam pobiegł za płaczem dziecka.
Podszedłem do drzwi. Wcisnąłem na stopy ciepłe buty, ubrałem czapkę i płaszcz. Liam już wrócił, uspokajając Briana kołysaniem. Położyłem dłoń na klamce, a potem wypowiedziałem głosem pełnym bólu:
- Powiedziałem, że go nienawidzę.
Liam spojrzał na mnie i nic nie odpowiedział.
- Zależało mu na mnie.
- Wróć do domu, Louis. Wróć i spróbuj odpowiedzieć sobie na pytanie, czy tobie zależy na nim.
Nacisnąłem klamkę i wyszedłem.

Siedzę tu teraz całkiem sam. Niall wyszedł niewiadomo gdzie i niewiadomo z kim. Gdy zamykam oczy, widzę szmaragdy, kręcone włosy, szeroki uśmiech, dołeczki w różowych policzkach. Tak bardzo chcę ich dotknąć, że staje się to moim celem, który chcę zdobyć za wszelką cenę. Ale wtedy przypominam sobie, że go zraniłem i prawdopodobnie nie chce mnie już widzieć.
Ja i moje niezamykające się usta.

~*~

Siedziałem przy zgaszonym świetne, gdy ktoś wszedł do mojego pokoju. Nawet nie odwróciłem wzroku od telefonu, który jako jedyny oświetlał moją twarz. Drzwi się zamknęły i nastała cisza. Uniosłem głowę i zablokowałem ekran, tak by całkowicie zgasł. Dlaczego Niall nie włączył światła i dlaczego jest tak cicho? Z pewnością tu był.
- Niall? – zapytałem w pustą, czarną przestrzeń.
Usłyszałem kilka kroków i nieporadne ruchy. Czyjeś ręce próbowały odnaleźć włącznik światła.
- Ile razy mam ci mówić: na ścianie, obok drzwi. Niall, ty cholerna sieroto. I co tak wcześnie? Chciałem zaprosić kogoś na noc, ale jak widać, Ava cię wystawiła.
Usłyszałem krótkie pstryknięcie, a potem pokój stał się jasny. Nie usłyszawszy odpowiedzi, znów uniosłem wzrok. Zamarłem w pół ruchu, mocno ścisnąłem telefon i odnalazłem szmaragdowe tęczówki, które pełne ciepła patrzyły na mnie. Chciałem coś powiedzieć, ale nagle zaschło mi w gardle.
Harry stał obok drzwi, chowając ręce do kieszeni i czekając na coś. Słyszałem tylko nasze głośne oddechy. Wstałem. Zrobiłem kilka kroków w jego stronę, spostrzegając, że nie wywołało to u niego żadnej reakcji. Zbliżyłem się na tyle, na ile było mnie stać i przejechałem językiem po wargach.
- Ja… - Świetny początek Tomlinson. – Harry, przepraszam.
Znów nastała cisza.
- Wszyscy na uczelni, w akademiku i Doncaster wiedzą jakim jestem dupkiem. Miałem wielką nadzieję, że ty się nie dowiesz i dobrze mi szło, bo sprawiałeś, że chciałem tylko cię dotknąć, nie krzyczeć na ciebie. Ale jak zawsze – westchnąłem. – Spierdoliłem, Harry. Przepraszam za to. Wcale cię nie nienawidzę. Ja cię…
- Kocham – dokończył.
Rozchyliłem szeroko powieki. Boże, on naprawdę to powiedział.
- Ty…?
Potrząsnął głową.
- Powiedzenie komuś „kocham cię”, na pewno mi nie zaszkodzi, prawda? Zwłaszcza kiedy tą osobą jest uroczy, śliczny Louis.
Jego głos był lekko ochrypnięty, ale nadal brzmiał pięknie. Motyle zatrzepotały w moim brzuchu. Jego dłoń spoczęła na moim policzku, a kciuk lekko go gładził.
- No nie wiem, Harry. Ledwo się znamy. Co jeśli znów cię zranię?
- Nie pozwolę ci na to.
Uśmiechnąłem się i oparłem swoje czoło o jego.
- Nie wierzę, że naprawdę mówisz.
- Hm – mruknął. - Zrozumiałem, że milczenie wcale nie rozwiązuje wszystkich problemów. No… chociaż jeśli chodzi o moją rodzinę, to lepiej było się nie odzywać. Szkoda tylko, że nie przywróciłem utraconych osób. Byłem głupi myśląc, że… że jeśli będę milczał to… - zatrzymał się. – To moja wina. Jezu, przepraszam. Chyba zaczynam mówić do siebie.
- Co masz na myśli?
Nasze wargi już prawie się stykały. Czułem na sobie jego oddech. Pachniał gorącą czekoladą. Tak słodką.
- Zapomnijmy o tym, okej?
- Ale…
Zatrzymałem się. Nie chciałem kolejnej kłótni. Jeśli miałem się kiedyś dowiedzieć, to się dowiem. Teraz mieliśmy czas dla siebie.
- Masz rację.
Otarłem swoje wargi o jego i poczułem jak lekko je rozchyla, a potem wślizguje język do moich ust. Zawiesiłem ręce na jego szyi i poczułem jak szybko mnie do siebie przyciąga. Dreszcz gwałtownie przeszył moje ciało. Harry zrobił krok w przód, a ja w tył. Chwyciłem jego rozpięty płaszcz i zrzuciłem go z niego na podłogę. Harry miał duże ułatwienie, ponieważ miałem na sobie jedynie koszulkę i bokserki. On zaś trochę więcej niż mogłem się spodziewać. W końcu na dworze było zimno.

Wślizgnęliśmy się do łóżka – nadzy i pożądający siebie nawzajem. Harry całował moją szyję, szybko przeskakując do brzucha i z powrotem. Wyginałem się pod nim, pojękując i sapiąc. Jego usta były takie miękkie i mokre.
- Zaczekaj – zatrzymałem go.
Spojrzał zdezorientowany, ale posłuchał mnie.
- Nie mam… no wiesz… ostatnio nie liczyłem na to, że… Um…
Harry zaśmiał się i sięgnął do kieszeni spodni, leżących obok łóżka. Z kieszeni wyjął prezerwatywę i lubrykant.
Moje oczy pociemniały. Zapytałem:
- Wiedziałeś, że będziemy się tu kochać?
Skinął głową, nadal nabijając się z mojego zdezorientowania. Zaciągnął na siebie prezerwatywę i rozgrzał w dłoniach lubrykant.
- Potrzebujesz przygotowania?
- Nie – odparłem.
Od czasu sypiania z Zaynem, wiedziałem, że nie potrzebuje. On nigdy mnie o to nie pytał. Zawsze robił swoje.
- Połóż nogi na moich ramionach – polecił Harry.
Znów mnie zaskoczył.
- Myślałem, że mam się odwrócić.
Zayn zawsze pieprzył mnie jak psa. Boże, jak to okropnie brzmi w mojej głowie.
Harry zachichotał.
- Kochanie, nie ma tylko jednej pozycji na uprawianie gejowskiego seksu. Po za tym, chcę cię widzieć, całować w usta.
Motylki w moim brzuchu znów zerwały się do lotu. Harry był taki czuły, troskliwy i, jak zawsze powtarzałem, słodki.
Ułożyłem nogi na jego ramionach, automatycznie unosząc ku górze tylnią część ciała i pokazując, że jestem gotowy. Harry bardzo powoli wsunął we mnie swojego członka. Nie mogłem uwierzyć, że to naprawdę się dzieje.
- Ugh – jęknąłem mimowolnie, a on zwolnił.
Pochylił się i pocałował mnie w usta. Wplotłem palce w jego cudowne, pachnące jabłkami, loki. Harry zrobił kolejny ruch – tym razem mniej bolesny. Usiłowałem zdusić jęk i skupić się na jego cudownym ciele, które mogłem w tej chwili bezgranicznie dotykać.
Jego członek powoli wszedł we mnie jeszcze głębiej. Natychmiastowo wypuściłem przez usta powietrze, czemu towarzyszyło westchnienie. To mi się podobało. Harry zrobił ponowny, pewniejszy ruch.
- Och.
Wysunął się do połowy i z impetem wrócił na poprzednie miejsce.
- Och! Taaaak! Harry! – jęknąłem.
Chwycił moje wargi swoimi zębami, a potem zassał kącik moich ust. Wpiłem się w jego usta tak mocno, jak tylko mogłem. Boże! To było takie cudowne!
Harry przyspieszył ruchy, a ja nagle – nie wiadomo dlaczego – przypomniałem sobie, że Niall może wejść w każdej chwili. Harry najwidoczniej czytał mi w myślach, bo natychmiast okrył nas kocem, leżącym za nim.
Krzyczałem jego imię, a on moje. Jak się okazało, Harry jest bardzo głośny w łóżku. Może dlatego nie chciał uprawiać ze mną seksu w sylwestra, kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy?

~*~

Doszedłem wcześniej niż Harry. Jemu potrzebne było jeszcze pięć solidnych pchnięć. Powoli wycofał się, co spowodowało u mnie jęk z powodu dyskomfortu. Miło było czuć w sobie Harry’ego. To tak, jakbym był pełen.
Zaśmiałem się na tą myśl. Harry ułożył się obok, a ja wtuliłem się w jego klatkę piersiową i zadrżałem, gdy objął mnie swoim ramieniem. Zacząłem kreślić kółka na jego torsie, stale obdarowywany pocałunkami w głowę.
Było mi tak dobrze leżeć tu właśnie z nim i wąchać zapach jabłek, który doprowadzał mojego penisa do szaleństwa.



4 komentarze:

  1. no i na to czekałam z TWOJEJ strony.!
    jeju, dziękuję za ten seks. tak mi go brakowało XD
    czuje się jakbym już była uzależniona... chwila, moment. ja jestem uzależniona.
    hahahahaha. moja zryta bania XD
    Harry przemówił. wyobraziłam sobie jego chrypkę *.*
    chyba zmienię płeć XDDDDDDDDDDDDDD
    serio, mam coś z banią.
    seks Larry'ego.. to to czego było mi dzisiaj trzeba.
    dziękuję. XD
    nigdy nie będę potrafiła tego opisywać tak jak Ty! ugh. no cóż, ktoś się w czymś, w czymś innym gorszy... ;>

    oj, kocham Cię, Tommo ♥
    czekam na szósty :DD

    OdpowiedzUsuń
  2. w czymś lepszy* zgubiłam.
    nadal jestem rozkojarzona XD
    ojojojojoj.

    Ps. ZLIKWIDUJ WERYFIKACJE :D

    OdpowiedzUsuń
  3. wspaniały rozdział jak i reszta zawsze czytałam lecz nie pisałam bo nie wiedziałam jak opisać co czuje czytając twoja twórczość :D
    masz talent :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam ten rozdział 4 razy i zawsze w momencie gdy Harry mówił 'Kocham cię' ryczałam jak debilka. Na serio. To jest jedno z najlepszych opowiadań na świecie a przynajmniej z tych które czytałam (uwierz mi że było ich trochę) kuźwa. Muszę się ogarnąć. (przepraszam że nie komentowałam wcześniej ale dopiero dziś znalazłam linka do tego twojego tego nowego zajebistego tworu) kuźwa sorry za bezsensowny komentarz ale dopiero wracam do żywych <3

    OdpowiedzUsuń