Od
autorki: Znalazłam opowiadanie, w którym Harry również ma brata i ten brat
również ma na imię Brian. Przyznam się, że przeleciał mnie strach na myśl, że
ktoś czyta moje i tamto, i myśli, że zgapiłam. Chcę to sprostować tak na
wszelki wypadek: imię Brian w moim fiku zostało zainspirowane/odziedziczone (?)
od postaci z serialu :))
PS. W pisaniu tego rozdziału pomogła mi piosenka: Here I am
PS. W pisaniu tego rozdziału pomogła mi piosenka: Here I am
Rozdział piąty.
Liam nie był osobą, którą dało się
ocenić po jednej rozmowie. Kiedy siedzieliśmy na dużych poduszkach przy
kominku, dojadając chipsy wokół bałaganu pozostawionego po imprezie, opowiadał
o chłopakach i dziewczynach. Między wątkami przeplatał się seks, ale kiedy
pytałem, Liam mówił:
- Nie jestem Bi.
Brian spał na Harry’m, a ten nic nie
mówił. „Rozmowa” jakoś się kleiła, ale brakowało go w niej. W końcu wstał i
zabrał Briana do innego pokoju – prawdopodobnie jego sypialni. Pomyślałem, że
dam mu trochę czasu i pomogę Liamowi sprzątać. Ale pijany chłopak padł na
kanapę i wyglądało na to, że będę miał przed sobą ciężką noc. Znalazłem
schowek, a w nim miotłę. Oczyściłem podłogę z okruszków, plastikowych kubków i
kondomów. Pościerałem stoły, poprawiłem poprzewracane przedmioty i wrzuciłem
naczynia do zmywarki. Na wszelki wypadek sprawdziłem też, czy w łazience nie
zalega niechciany gość.
Było późno, gdy wchodziłem do sypialni
Harry’ego. Starałem się być cicho, by nikogo nie obudzić. Powoli uchyliłem
drzwi i zobaczyłem Briana śpiącego na samym środku łóżka. Wszedłem do środka i
dostrzegłem Harry’ego, siedzącego przed komputerem. Przewijał smętnie jakąś
stronę, nawet nie zauważył, że wszedłem. Zamknąłem delikatnie drzwi, zdjąłem
sweter i podszedłem do niego od tyłu. Położyłem rękę na jego puszystych lokach,
ale nie odwrócił się.
Przypomniałem sobie dzisiejszy wieczór
i wtedy do mnie dotarło.
Zapytałem:
- Myślisz, że uważam cię za gorszego?
Wstydzisz się?
Nie poruszył się.
- Jasne – westchnąłem. – Przestań,
Harry. Takie jest życie. To wszystko… To nie sprawiło, że zmieniłem zdanie o
tobie.
Obrócił się na swoim krześle. Był zły.
- Porozmawiajmy.
Sięgnął po swój notes, ale zatrzymałem
jego rękę.
- Nie tak.
Uniósł jedną brew.
- Harry, musisz mówić. Proszę.
Zaprzeczył ruchem głowy.
- Harry, proszę!
Nie poruszył się.
- Co cię powstrzymuje? Huh? Dlaczego mi
tego nie powiesz?!
Milczał.
- Kurwa, zacznij mówić! Jak mam ci
pomóc, skoro nawet nie wiem, dlaczego to robisz? Harry?
Odepchnął mnie i szybko napisał na
kartce:
- Nie
mogę.
- Ależ możesz – odparłem. – Czemu
milczysz? Czemu piszesz na tych pieprzonych karteczkach? Po prostu… przestań,
okej? W mojej rodzinie zawsze ktoś miał coś do powiedzenia. Bez przerwy
prowadziliśmy rozmowy, było głośno i…
Upuściłem na dół ręce.
Harry podał mi kartkę.
- I
może to jest wasz problem – napisał.
- Nasz
problem? I kto to mówi? To ty masz problem. Nikt nie wie o co ci chodzi, Harry.
– Przerwałem. - Nawet twoja mama. Denerwuje mnie to czytanie z kartek. Ty mnie
denerwujesz. Boże… nienawidzę cię.
Harry podniósł wzrok. W jego twarzy
można było dostrzec rozczarowanie. Wstał, wyminął mnie i chwycił za klamkę.
- Czekaj! Nie to miałem na myśli!
Wtedy odwrócił się i rozchylił wargi, a
mi wydawało się, że stoimy tak całą wieczność. I całą wieczność czekam na to
jedno słowo. Na jakiekolwiek. Lecz Harry nic nie powiedział. W jego oczach
zbierały się łzy.
- Harry, proszę.
Otworzył drzwi i wyszedł. Kierował się
do wyjścia. Pobiegłem za nim.
- Wróć!
Nie spojrzał na mnie, nie odwrócił się,
nie powiedział ani słowa. Tylko ubrał swoje pieprzone buty, pieprzony płaszcz i
wyszedł, trzaskając drzwiami. Z sypialni wydobył się płacz dziecka. Westchnąłem
ciężko, nie wiedząc co robić.
Chciałem za nim pobiec, przeprosić,
pocałować. Ale nie mogłem zostawić Briana z pijanym mężczyzną.
MARZEC
Przez cały miesiąc musiałem skupić się
na studiach. Tyle, że nie potrafiłem. Tak jak za pierwszym razem, byłem
nieobecny na wykładach, noce spędzałem na rozmyślaniu o naszej mini randce przy
huśtawce, i o tym, jak mnie całował; jak cudownie to robił.
Kiedy tamtego ranka obudziłem się w
domu Liama, Harry’ego nie było. Wstałem bardzo chicho, by nie obudzić Briana i
ubrałem się. Liam siedział w kuchni przy misce płatków. Mieszał łyżką w misce,
bardzo powoli, ospale. Trochę się zdziwił, gdy mnie zobaczył. Odruchowo
powiedziałem:
- Cześć.
Przestał mieszać, zmrużył oczy, a potem
ziewnął.
- Ty musisz być którymś z przyjaciół
Harry’ego, tak?
Nie pamiętał mnie. Musiał być nieźle
pijany.
- Louis – przedstawiłem się.
- Usiądź.
Odsunąłem krzesło i dałem nogą
odpocząć. Obserwowałem Liama. W tym świetle dobrze widziałem jego twarz, bardzo
krótko przycięte włosy i szlafrok, w którym siedział. Nagle przypomniała mi się
mama Harry’ego. Zacząłem się zastanawiać, czy wie, że jej syn tu mieszka, czy
wpadnie niebawem z tysiącem pytań o niego lub Briana, a my nie będziemy w
stanie odpowiedzieć. No i gdzie był Harry? Gdzie był przez całą noc?
- Jesteście kumplami, ty i Harry?
Przytaknął, przeżuwając.
- Dlaczego on nie mówi?
Liam podniósł na mnie wzrok i
uśmiechnął się.
- Wiedziałem, że w końcu o to zapytasz.
Milczałem, dając tym samym znak, by
kontynuował.
- To trwa już kilka miesięcy. Na
początku nie chciał nikomu powiedzieć… a raczej napisać, ale w końcu mnie się
udało to z niego wyciągnąć. Odkąd…
Usłyszeliśmy płacz dziecka. Liam
przerwał i spojrzał na mnie pytająco.
- To Brian.
- Co?
- Brian. Brat Harry’ego.
- Przynieśliście go tu?
- Nic nie pamiętasz?
- Huh, przepraszam, że dobrze się
bawiłem! Gdzie Harry? Boli mnie głowa.
- Też chciałbym wiedzieć – mruknąłem.
Liam podniósł głowę i przestał trzeć
oczy.
- Nie ma go tu?
Liam zerwał się nagle.
- Pokłóciliśmy się wczoraj.
- Żartujesz? Jak mogłeś pokłócić się z
kimś, kto nie mówi?
- Wcale nie jestem zaskoczony. Zawsze
zaczynam sprzeczki. To taka moja wada.
- Jasna cholera. Właśnie tego chciał
uniknąć.
- Hm?
- Słuchaj, Harry’emu nie jest łatwo.
Sprzeczki mu niczego nie ułatwiają, zawsze powtarzał: słowa są źródłem nieporozumień.
No, a przynajmniej od pewnego wydarzenia. Kiedy ktoś zaczyna na niego krzyczeć,
siedzi cicho nie reagując. Ale ty to co innego. Mam gdzieś o co się
pokłóciliście, ale najwyraźniej mu zależało.
Przełknąłem ciężko ślinę. Harry’emu
zależało na mnie?
- Więc wróć do domu, weź prysznic i po
prostu posiedź z samym sobą. Zajmę się Brianem. Tylko, proszę… zostaw Harry’ego
w spokoju.
Liam pobiegł za płaczem dziecka.
Podszedłem do drzwi. Wcisnąłem na stopy
ciepłe buty, ubrałem czapkę i płaszcz. Liam już wrócił, uspokajając Briana
kołysaniem. Położyłem dłoń na klamce, a potem wypowiedziałem głosem pełnym
bólu:
- Powiedziałem, że go nienawidzę.
Liam spojrzał na mnie i nic nie
odpowiedział.
- Zależało mu na mnie.
- Wróć do domu, Louis. Wróć i spróbuj
odpowiedzieć sobie na pytanie, czy tobie zależy na nim.
Nacisnąłem klamkę i wyszedłem.
Siedzę tu teraz całkiem sam. Niall
wyszedł niewiadomo gdzie i niewiadomo z kim. Gdy zamykam oczy, widzę szmaragdy,
kręcone włosy, szeroki uśmiech, dołeczki w różowych policzkach. Tak bardzo chcę
ich dotknąć, że staje się to moim celem, który chcę zdobyć za wszelką cenę. Ale
wtedy przypominam sobie, że go zraniłem i prawdopodobnie nie chce mnie już
widzieć.
Ja i moje niezamykające się usta.
~*~
Siedziałem przy zgaszonym świetne, gdy
ktoś wszedł do mojego pokoju. Nawet nie odwróciłem wzroku od telefonu, który
jako jedyny oświetlał moją twarz. Drzwi się zamknęły i nastała cisza. Uniosłem
głowę i zablokowałem ekran, tak by całkowicie zgasł. Dlaczego Niall nie włączył
światła i dlaczego jest tak cicho? Z pewnością tu był.
- Niall? – zapytałem w pustą, czarną
przestrzeń.
Usłyszałem kilka kroków i nieporadne
ruchy. Czyjeś ręce próbowały odnaleźć włącznik światła.
- Ile razy mam ci mówić: na ścianie,
obok drzwi. Niall, ty cholerna sieroto. I co tak wcześnie? Chciałem zaprosić
kogoś na noc, ale jak widać, Ava cię wystawiła.
Usłyszałem krótkie pstryknięcie, a
potem pokój stał się jasny. Nie usłyszawszy odpowiedzi, znów uniosłem wzrok.
Zamarłem w pół ruchu, mocno ścisnąłem telefon i odnalazłem szmaragdowe
tęczówki, które pełne ciepła patrzyły na mnie. Chciałem coś powiedzieć, ale
nagle zaschło mi w gardle.
Harry stał obok drzwi, chowając ręce do
kieszeni i czekając na coś. Słyszałem tylko nasze głośne oddechy. Wstałem.
Zrobiłem kilka kroków w jego stronę, spostrzegając, że nie wywołało to u niego
żadnej reakcji. Zbliżyłem się na tyle, na ile było mnie stać i przejechałem
językiem po wargach.
- Ja… - Świetny początek Tomlinson. –
Harry, przepraszam.
Znów nastała cisza.
- Wszyscy na uczelni, w akademiku i
Doncaster wiedzą jakim jestem dupkiem. Miałem wielką nadzieję, że ty się nie
dowiesz i dobrze mi szło, bo sprawiałeś, że chciałem tylko cię dotknąć, nie
krzyczeć na ciebie. Ale jak zawsze – westchnąłem. – Spierdoliłem, Harry. Przepraszam
za to. Wcale cię nie nienawidzę. Ja cię…
- Kocham – dokończył.
Rozchyliłem szeroko powieki. Boże, on
naprawdę to powiedział.
- Ty…?
Potrząsnął głową.
- Powiedzenie komuś „kocham cię”, na
pewno mi nie zaszkodzi, prawda? Zwłaszcza kiedy tą osobą jest uroczy, śliczny Louis.
Jego głos był lekko ochrypnięty, ale
nadal brzmiał pięknie. Motyle zatrzepotały w moim brzuchu. Jego dłoń spoczęła
na moim policzku, a kciuk lekko go gładził.
- No nie wiem, Harry. Ledwo się znamy.
Co jeśli znów cię zranię?
- Nie pozwolę ci na to.
Uśmiechnąłem się i oparłem swoje czoło
o jego.
- Nie wierzę, że naprawdę mówisz.
- Hm – mruknął. - Zrozumiałem, że
milczenie wcale nie rozwiązuje wszystkich problemów. No… chociaż jeśli chodzi o
moją rodzinę, to lepiej było się nie odzywać. Szkoda tylko, że nie przywróciłem
utraconych osób. Byłem głupi myśląc, że… że jeśli będę milczał to… - zatrzymał się.
– To moja wina. Jezu, przepraszam. Chyba zaczynam mówić do siebie.
- Co masz na myśli?
Nasze wargi już prawie się stykały.
Czułem na sobie jego oddech. Pachniał gorącą czekoladą. Tak słodką.
- Zapomnijmy o tym, okej?
- Ale…
Zatrzymałem się. Nie chciałem kolejnej
kłótni. Jeśli miałem się kiedyś dowiedzieć, to się dowiem. Teraz mieliśmy czas
dla siebie.
- Masz rację.
Otarłem swoje wargi o jego i poczułem
jak lekko je rozchyla, a potem wślizguje język do moich ust. Zawiesiłem ręce na
jego szyi i poczułem jak szybko mnie do siebie przyciąga. Dreszcz gwałtownie
przeszył moje ciało. Harry zrobił krok w przód, a ja w tył. Chwyciłem jego
rozpięty płaszcz i zrzuciłem go z niego na podłogę. Harry miał duże ułatwienie,
ponieważ miałem na sobie jedynie koszulkę i bokserki. On zaś trochę więcej niż
mogłem się spodziewać. W końcu na dworze było zimno.
Wślizgnęliśmy się do łóżka – nadzy i
pożądający siebie nawzajem. Harry całował moją szyję, szybko przeskakując do
brzucha i z powrotem. Wyginałem się pod nim, pojękując i sapiąc. Jego usta były
takie miękkie i mokre.
- Zaczekaj – zatrzymałem go.
Spojrzał zdezorientowany, ale posłuchał
mnie.
- Nie mam… no wiesz… ostatnio nie
liczyłem na to, że… Um…
Harry zaśmiał się i sięgnął do kieszeni
spodni, leżących obok łóżka. Z kieszeni wyjął prezerwatywę i lubrykant.
Moje oczy pociemniały. Zapytałem:
- Wiedziałeś, że będziemy się tu
kochać?
Skinął głową, nadal nabijając się z
mojego zdezorientowania. Zaciągnął na siebie prezerwatywę i rozgrzał w dłoniach
lubrykant.
- Potrzebujesz przygotowania?
- Nie – odparłem.
Od czasu sypiania z Zaynem, wiedziałem,
że nie potrzebuje. On nigdy mnie o to nie pytał. Zawsze robił swoje.
- Połóż nogi na moich ramionach –
polecił Harry.
Znów mnie zaskoczył.
- Myślałem, że mam się odwrócić.
Zayn zawsze pieprzył mnie jak psa.
Boże, jak to okropnie brzmi w mojej głowie.
Harry zachichotał.
- Kochanie, nie ma tylko jednej pozycji
na uprawianie gejowskiego seksu. Po za tym, chcę cię widzieć, całować w usta.
Motylki w moim brzuchu znów zerwały się
do lotu. Harry był taki czuły, troskliwy i, jak zawsze powtarzałem, słodki.
Ułożyłem nogi na jego ramionach,
automatycznie unosząc ku górze tylnią część ciała i pokazując, że jestem
gotowy. Harry bardzo powoli wsunął we mnie swojego członka. Nie mogłem
uwierzyć, że to naprawdę się dzieje.
- Ugh – jęknąłem mimowolnie, a on
zwolnił.
Pochylił się i pocałował mnie w usta.
Wplotłem palce w jego cudowne, pachnące jabłkami, loki. Harry zrobił kolejny
ruch – tym razem mniej bolesny. Usiłowałem zdusić jęk i skupić się na jego
cudownym ciele, które mogłem w tej chwili bezgranicznie dotykać.
Jego członek powoli wszedł we mnie
jeszcze głębiej. Natychmiastowo wypuściłem przez usta powietrze, czemu
towarzyszyło westchnienie. To mi się podobało. Harry zrobił ponowny, pewniejszy
ruch.
- Och.
Wysunął się do połowy i z impetem
wrócił na poprzednie miejsce.
- Och! Taaaak! Harry! – jęknąłem.
Chwycił moje wargi swoimi zębami, a
potem zassał kącik moich ust. Wpiłem się w jego usta tak mocno, jak tylko
mogłem. Boże! To było takie cudowne!
Harry przyspieszył ruchy, a ja nagle –
nie wiadomo dlaczego – przypomniałem sobie, że Niall może wejść w każdej
chwili. Harry najwidoczniej czytał mi w myślach, bo natychmiast okrył nas
kocem, leżącym za nim.
Krzyczałem jego imię, a on moje. Jak
się okazało, Harry jest bardzo głośny w łóżku. Może dlatego nie chciał uprawiać
ze mną seksu w sylwestra, kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy?
~*~
Doszedłem wcześniej niż Harry. Jemu
potrzebne było jeszcze pięć solidnych pchnięć. Powoli wycofał się, co
spowodowało u mnie jęk z powodu dyskomfortu. Miło było czuć w sobie Harry’ego.
To tak, jakbym był pełen.
Zaśmiałem się na tą myśl. Harry ułożył
się obok, a ja wtuliłem się w jego klatkę piersiową i zadrżałem, gdy objął mnie
swoim ramieniem. Zacząłem kreślić kółka na jego torsie, stale obdarowywany
pocałunkami w głowę.
Było mi tak dobrze leżeć tu właśnie z
nim i wąchać zapach jabłek, który doprowadzał mojego penisa do szaleństwa.

no i na to czekałam z TWOJEJ strony.!
OdpowiedzUsuńjeju, dziękuję za ten seks. tak mi go brakowało XD
czuje się jakbym już była uzależniona... chwila, moment. ja jestem uzależniona.
hahahahaha. moja zryta bania XD
Harry przemówił. wyobraziłam sobie jego chrypkę *.*
chyba zmienię płeć XDDDDDDDDDDDDDD
serio, mam coś z banią.
seks Larry'ego.. to to czego było mi dzisiaj trzeba.
dziękuję. XD
nigdy nie będę potrafiła tego opisywać tak jak Ty! ugh. no cóż, ktoś się w czymś, w czymś innym gorszy... ;>
oj, kocham Cię, Tommo ♥
czekam na szósty :DD
w czymś lepszy* zgubiłam.
OdpowiedzUsuńnadal jestem rozkojarzona XD
ojojojojoj.
Ps. ZLIKWIDUJ WERYFIKACJE :D
wspaniały rozdział jak i reszta zawsze czytałam lecz nie pisałam bo nie wiedziałam jak opisać co czuje czytając twoja twórczość :D
OdpowiedzUsuńmasz talent :)
Czytałam ten rozdział 4 razy i zawsze w momencie gdy Harry mówił 'Kocham cię' ryczałam jak debilka. Na serio. To jest jedno z najlepszych opowiadań na świecie a przynajmniej z tych które czytałam (uwierz mi że było ich trochę) kuźwa. Muszę się ogarnąć. (przepraszam że nie komentowałam wcześniej ale dopiero dziś znalazłam linka do tego twojego tego nowego zajebistego tworu) kuźwa sorry za bezsensowny komentarz ale dopiero wracam do żywych <3
OdpowiedzUsuń